Upiorny kapitan

Zaczynam się obawiać poszukiwań w internecie. Gdy szukałem zdjęcia „Schiaffino”, to trafiłem na zdjęcie tego statku wyrzuconego na brzeg (patrz: http://podfale.pl/1993-irish-sea-2008-co-sie-odwlecze-to-nie-uciecze/).
Szukając kolegi w internecie przypadkowo natknąłem się na artykuł na trojmiasto.pl:

Dramat w duńskim porcie
4 grudnia 2002 (10 opinii) autor: Dorota Korbut
Było jeszcze ciemno, gdy portem w duńskim Aalborgu wstrząsnął wybuch. Huk był słyszany w całym – niemałym, bo trzecim co do wielkości – duńskim mieście. Potężna eksplozja rozerwała burtę statku „Sierksdorf”. Wybuch ranił sześciu członków załogi, polskich marynarzy, którzy – poparzeni i ogłuszeni – trafili do szpitala w Kopenhadze. W najcięższym stanie jest marynarz z Tucholi, którego podmuch odrzucił aż na betonowe nabrzeże.Do wybuchu doszło wczoraj ok. godz. 4.50 na frachtowcu „Sierksdorf” u wybrzeży Danii. Oprócz niemieckiego kapitana, który wyszedł z wypadku bez szwanku, wszyscy członkowie załogi są Polakami. Jednostka należy do armatora z Hamburga, jednak pływała pod banderą karaibskiego państwa Antigua i Barbuda. Władze duńskie rozpoczęły już śledztwo, które ustali przyczyny katastrofy.

Prawdopodobnie wybuchły opary gazu, które zgromadziły się w ładowni. „Sierksdorf” przewoził kruszywo używane do produkcji cementu. Kontakt z wodą spowodował wydzielenie łatwopalnych oparów, które eksplodowały przy próbie włączenia pompy. Wybuch rozerwał burtę, woda wdarła się do środka. Statek osiadł na dnie portowego basenu. Rany odniosło sześciu Polaków.

– Dwóch marynarzy po udzieleniu pierwszej pomocy od razu wypisano ze szpitala – powiedział „Głosowi” Radosław Krajewicz z polskiej ambasady w Kopenhadze. – Stan jednego jest poważny. Pozostali mają poparzenia i złamania oraz uszkodzony słuch – huk był słyszany nie tylko w całym Aalborgu, ale nawet 20 km poza nim. Teraz najważniejsze jest dla nas zdrowie tych ludzi.

– Powrót marynarzy do Polski zależy od decyzji lekarzy – poinformowano „Głos” w Ministerstwie Spraw Zagranicznych. – Póki co wszyscy poszkodowani Polacy są w Danii. Nie mieliśmy sygnału, by potrzebna była im jakaś pomoc z naszej strony.

Według agencji crewingowej, odpowiedzialnej za zamustrowanie Polaków na niemieckim frachtowcu, dwóch marynarzy pochodzi z Rumi. Pozostali to mieszkańcy Tucholi, Pucka, Olsztynka i Głogowa.

– Jednego z nich podmuch wybuchu odrzucił na brzeg – powiedział Marek Rogalski, zastępca dyrektora Maritime Manpower Supply – agencji, która pośredniczyła przy zatrudnianiu marynarzy. – Ten człowiek doznał wewnętrznego krwotoku i jest po operacji czaszki. Ma także połamane nogi i liczne oparzenia. Dwie osoby odniosły lżejsze obrażenia, pozostali są w dość dobrej kondycji.

Dyr. Rogalski zapewnił, że poszkodowani mogą liczyć na odszkodowanie.
– Formalności już są w trakcie załatwiania – powiedział. – Wszystko odbywało się z pełną odpowiedzialnością, za pośrednictwem P&A – instytucji zajmującej się ubezpieczaniem marynarzy od wszystkiego złego, co może się przytrafić na morzu, w drodze na statek lub podczas powrotu do domu. Polacy zostali ubezpieczeni przez niemieckiego armatora. Być może już dziś wrócą do Polski pierwsi marynarze poszkodowani we wczorajszej katastrofie.

Poszperałem dalej:environmental_report_2002.pdf

 Explosion on board mv Sierksdorf Summary:

SIERKSDORF arrived at Aalborg Portland on 2 December at 04.00 with a full load of Serox (also named Oxiton) from Rotterdam. Serox is an aluminium oxide originating from the processing of recycled aluminium and during the last approximately 10 years used by Aalborg Portland in the cement production. Serox was not characterized as dangerous cargo. Shortly after the arrival the crew started the preparations for opening of the hatches. At a moment around 04.30 a crew member pressed the start button for the hydraulic pump to operate the winch for the hatch covers and then an explosion blew off the hatch covers and a gleam appeared from the hold. The crew members on the deck were thrown around, one of them as far as over the side to the quay. A grey powder covered the vessel and the quay. The police and ambulances arrived shortly after the explosion and the injured crew members were brought to the hospital for treatment. The explosion caused severe damage to the ship. In the forward starboard side of the cargo hold the explosion caused a big hole in the hull and seawater was pouring into the hold. The vessel settled at the sea bottom in the morning of the 2 December. On 21 January 2003 SIERKSDORF was raised by a crane and subsequently towed away for scrapping. The Danish Division for Investigation of Maritime Accidents and the Antigua & Barbuda Department of Marine Services and Merchant Shipping are of the opinion, that the explosion and subsequent loss of SIERKSDORF was caused by hydrogen generated by the content of the cargo at a speed give rise to the generation of an explosive air/gas mixture in an enclosed and poorly ventilated hold.

SieDe sctop screenshot
A własnie miałem pisać o „Sierksdorfie”, na którym spędziłem 6 tygodni. Tylko 6, bo każde spotkanie z Kapitanem – Niemcem kończyło się kłótnią. Nasza wzajemna niechęć była czysta i, tak jak miłość, od pierwszego wejrzenia. Ale nasze trudne współżycie opiszę w innym tekście.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>