Tag Archives: zabawa

sofia

Buenaventura – ostatnia balanga na statku.

Chciałem opisać walkę dzielnych marynarzy filipińskich o stare prawa. Prawa do zabawy,  stoczenia się moralnego i odreagowania nienormalnej samotności.  Tego, że można było być przynajmniej kuszonym obecnością kobiet na statku. Że miało się czas na wyjście na ląd. Pozwiedzać, napić się piwa, podupczyć, czy też

ksiazki_1376

„Bolek G” – 7 miesięcy na „kapciu”- dzieła zebrane :)

CZĘŚĆ I  – DEPORTACJA. Przez kilka ostatnich lat ubiegłego wieku z sukcesem testowałem prosty sposób na podwyżkę pensji. Aplikacje, dokumenty miałem złożone w prawie 20 agencjach pośredniczących w zatrudnieniu marynarzy. Po powrocie z kontraktu, po dwóch, trzech miesiącach odpoczynku puszczałem informację, że jestem chętny do

hamak-gustave-courbet-hispanicopl

Cała prawda o marynarskim życiu – początek wstępu.

Jak wiadomo marynarz żyje w dwóch kontrastowych środowiskach: na statku pracuje i zarabia pieniądze, a w domu, na lądzie wypoczywa i wydaje szmal. Na statku ma złote życie: 1. Na morzu będąc śpiewa szanty, pije rum, a gdy słońce chowa się za horyzontem, to rzuca kotwicę

zgrab

Gorąca Jamajka – Port Esquivel.

Chrzanić chronologię. Postanowiłem skoczyć o kilka miesięcy, gdy po wyleczeniu i rehabilitacji złamanej nogi  wróciłem na statek. Dopłynęliśmy do USA i rzuciliśmy kotwicę na Mississippi River, ale w jakim celu? Z pewnością mieliśmy coś wyładować lub załadować, albo też wykonać obydwie czynności. Przez kilka lat miałem

jaguar

Salvador – kusicielki z dżungli

Postój na redzie przeciągał się. Mieliśmy 6 dni na przekazanie obowiązków, ale już drugiego dnia więcej gadaliśmy o głupotach niż o pracy. W porównaniu do mojego poprzedniego statku ten miał 4 razy więcej ładowni, 24 400 DWT, 4 dźwigi i mógł zabrać 6 – 7

Edytuj wpis ‹ Pod fale — WordPress

1977 – Odessa, Jałta – rejs przyjaźni – część III

  Zacumowaliśmy w Jałcie przy promenadzie pełnej turystów. Statek został otwarty do zwiedzania, a my robiliśmy za przewodników. Nie muszę dodawać, że chętnie dzieliliśmy się swoją marynarską wiedzą z nastoletnimi turystkami. Jako dżentelmeni puszczaliśmy je przodem i patrzyliśmy z troską, jak w swoich miniówkach wspinają

szampan_6

1977 – Odessa, Jałta – rejs przyjaźni – część II.

Kapitan Gorządek walczył, żeby nie rozbić statku (płynącego z prędkością pół wstecz) o falochron . Niespodziewanie na pokładzie pojawił się 2 mechanik (pseudo Słodziutki) bardzo  zadowolony z wykonanych manewrów. Wszyscy czekali na straszliwy ryk Kapitana i potok bluzgów spadających na Sloodziutkiego, który z głupim uśmiechem spoglądał na