Tag Archives: Gdynia

Skan_20160714 (8)

Pchła i Czart – przewrotny wstęp.

Zawsze irytowało mnie twierdzenie, że psy i koty nie myślą i nie łączą przyczyn ze skutkami. To, że nie mówią ludzkim językiem jest bezdyskusyjne, ale z drugiej strony nasz język to nie tylko wypowiadane słowa, ale też komunikacja niewerbalna ( całkiem mądre zdanie mi się

ksiazki_1376

„Bolek G” – 7 miesięcy na „kapciu”- dzieła zebrane :)

CZĘŚĆ I  – DEPORTACJA. Przez kilka ostatnich lat ubiegłego wieku z sukcesem testowałem prosty sposób na podwyżkę pensji. Aplikacje, dokumenty miałem złożone w prawie 20 agencjach pośredniczących w zatrudnieniu marynarzy. Po powrocie z kontraktu, po dwóch, trzech miesiącach odpoczynku puszczałem informację, że jestem chętny do

Kursanci

Pretensjonalni kapitanowie.

W tytule użyłem określenia ”pretensjonalni”, bo spodobał mi się taki tytuł Według Słownika języka polskiego PWN pretensjonalny znaczy: 1. «zachowujący się sztucznie, krygujący się» 2. «zbyt wyszukany, świadczący o złym guście» Powinienem tekst zatytułować: „Kapitanowie z pretensjami”, ale co to za tytuł? Serce oddałem morzu, a

suseł

Zalety bycia hipochondrykiem – Filozofa targowania.

Przez całe życie oddzielałem pracę na statku od życia prywatnego. Na statku mogłem budować zdania i porozumiewać się z kolegami używając głównie słów uznawanych za obelżywe. W domu, na urlopie,  zapominałem, że takie przekleństwa istnieją. Zdarzało się, że na statku byłem jedynym Polakiem, więc posługiwałem

targ koński

Filozofia targowania – Zalety bycia hipochondrykiem.

  Praca na statku nauczyła mnie specyficznego podejścia do życia, które nazwałbym „filozofią targowania”. Chodzi mi o podejście typu: „Panie, ile to kosztuje i czemu tak drogo? „ Czyli zakładanie z góry, że wszyscy chcą cię orżnąć. Oczywiście skala orżnięcia jest różna w zależności od

zima_1979

I część rozrośniętej dygresji do Gdynia – moje miasto?

Tu muszę zrobić ( napisałem początkowo małą, ale zaczęła żyć własnym życiem i strasznie się rozrosła) dygresję. Wiosną 1986 roku pracowałem jako oficer wachtowy pokładowy, ale pensje i dodatek dostawałem jak asystent pokładowy, czyli stawki były niskie. Mimo wniosków awansowych, które dostawałem na statkach, armator

maxresdefault

Gdynia – moje miasto? – część I

      Subiektywne podsumowanie prawie 30 lat kontaktów z Urzędem Miasta Gdyni, a przy okazji historia pewnego strychu. Akcja rozpoczyna się w czasach „rozwiniętego społeczeństwa socjalistycznego”, czyli w połowie lat 80 XX wieku. Od ślubu w 1981 roku przez 4 lata wynajmowaliśmy pokój w domku

Dar Pomorza

San Salwador – kusicielki z dżungli (niestety) część I

Od początku mojej (wątpliwej) kariery morskiej starałem się unikać pracy na tankierach. Może był to efekt urazu z pierwszych dni na Turleju ( zobacz: http: //podfale.pl/1977-odessa-jalta-rejs-przyjazni-czesc-i/)? Zapach maszyny (poprawnie językowo – siłowni) budził we mnie wstręt, więc nie chciałem pływać na statku, który przewozi tak