Category Archives: Gdynia

zima_1979

I część rozrośniętej dygresji do Gdynia – moje miasto?

Tu muszę zrobić ( napisałem początkowo małą, ale zaczęła żyć własnym życiem i strasznie się rozrosła) dygresję. Wiosną 1986 roku pracowałem jako oficer wachtowy pokładowy, ale pensje i dodatek dostawałem jak asystent pokładowy, czyli stawki były niskie. Mimo wniosków awansowych, które dostawałem na statkach, armator

jaguar

Salvador – kusicielki z dżungli

Postój na redzie przeciągał się. Mieliśmy 6 dni na przekazanie obowiązków, ale już drugiego dnia więcej gadaliśmy o głupotach niż o pracy. W porównaniu do mojego poprzedniego statku ten miał 4 razy więcej ładowni, 24 400 DWT, 4 dźwigi i mógł zabrać 6 – 7

Edytuj wpis ‹ Pod fale — WordPress

1977 – Odessa, Jałta – rejs przyjaźni – część III

  Zacumowaliśmy w Jałcie przy promenadzie pełnej turystów. Statek został otwarty do zwiedzania, a my robiliśmy za przewodników. Nie muszę dodawać, że chętnie dzieliliśmy się swoją marynarską wiedzą z nastoletnimi turystkami. Jako dżentelmeni puszczaliśmy je przodem i patrzyliśmy z troską, jak w swoich miniówkach wspinają

Statek  Juno  na mieliźnie   St. Lawrence Seaway.   Pod fale

Statek „Juno” na mieliźnie – St. Lawrence Seaway.

Statek „Juno” należący do Polskiej Żeglugi Morskiej utknął w niedzielę w nocy na mieliźnie i nabrał wody do jednego ze zbiorników balastowych. Przyczyną była chwilowa awaria systemu kontroli sterowania. Po dwóch dniach, 22.04 następna informacja: „Masowiec „Juno” został usunięty z mielizny na rzece Świętego Wawrzyńca

Image: FILE PHOTO: 70 Years Since The Casablanca World Premiere Casablanca

Casablanca – „BOLEK G” – 7 miesięcy na „kapciu”- część VII.

W Casablance, po odprawie daremnie oczekiwaliśmy na rozpoczęcie wyładunku. Trafiliśmy idealnie na początek strajku operatorów dźwigów. Muszę ze wstydem przyznać, że nie pamiętam, jaki ładunek mieliśmy na burcie. Portu załadunkowego też nie jestem pewien. W poprzedniej części założyłem, że był w Anglii, ale moja pamięć

wenecja

Wenecja – Tunis – „BOLEK G” – 7 miesięcy na „kapciu”- część V

Po wyjściu ze stoczni popłynęliśmy do Wenecji we Włoszech. Mieliśmy załadować osprzęt do pogłębiarki: rury stalowe, gumowe węże (właściwie wężyska, bo miały dużą średnicę), różne złączki i masę drobiazgów. Dziwnie się czuliśmy wpływając do Wenecji naszym podpicowanym Bolkiem G. Lawirując w gąszczu stateczków wycieczkowych i