Niezbadane wyroki…

Handel walutą kwitł. Miliony marek przechodziły z rąk do rąk. Przynajmniej ja stawiałem na marki. Koledzy obstawiali inne waluty, więc jako monopolista na rynku marki miałem mocną pozycję przetargową. Już pół tornistra wypełniały schludnie ułożone paczki banknotów.Polish_banknote_from_1917_-_10_Marek_Polskich

Załamanie hossy i totalne bankructwo nastąpiło podczas sesji zorganizowanej w salce katechetycznej. Czujna siostra zakonna wkroczyła na parkiet i zabrała nam  wszystkie banknoty. żeby nas nie rozpraszały w nauce. Oddam wam dziateczki po lekcji – tak powiedziała ( prawie zrymowała?).

Lekcja skończyła się prawie 50 lat temu, a ja wciąż czekam na zwrot mojego majątku! Będąc niewinnym, brutalnie pozbawionym kapitału dzieciątkiem , zareagowałem niechęcią do instytucji kościelnych, których przedstawicielem była zachłanna siostra. Salkę katechetyczna zacząłem omijać szerokim łukiem.atei

Dopiero w klasie maturalnej ponownie przestąpiłem jej progi. Doszły mnie słuchy, że ksiądz prowadzący jest wykształcony, kumaty i otwarty na dyskusję.  Faktycznie był. Spotkania z nim były bardzo interesujące, mimo to pozostałem przy swoim ateizmie, którego podstawy tkwiły w dzieciństwie.  Dzięki kilku spotkaniom, dyskusjom podbudowałem mój ateizm teoretycznie, a przy okazji dostałem świadectwo kościelne, maturalne od księdza :)

Nadszedł czas, gdy szaleńczo zakochany, postanowiłem się ożenić. Wybranka zgodziła się, ale aż na dwa śluby: cywilny i kościelny.  Na szczęście teorię miałem opanowaną i wiedziałem, że istnieje możliwość, ceremonia zaślubin wierzącej z ateistą. Pozostało tylko spotkać się z proboszczem i to przedyskutować.

Po półgodzinnej, miłej dyskusji z proboszczem dostaliśmy zgodę, a ja zostałem zwolniony z nauk przedmałżeńskich.  Proboszcz powiedział, że docenia moją znajomość faktów, historii itp. związanych z chrześcijaństwem, ale prosi mnie, żebym przyjął w prezencie Biblię i czasami ją sobie poczytał. Podziękowałem i przyjąłem.

Ślubu udzielał ksiądz w innej parafii. Liturgia ślubu ateisty z wierzącą różni się troszeczkę w samej końcówce od ślubu wierzących  . Roztargniony, przejęty ksiądz „zapomniał” o tym i kazał mi ślubować, jak wierzącemu. Na zdjęciu ze ślubu widać moja minę, gdy to zauważam. Zostało zrobione w sekundzie, gdy rozważałem, czy mam zrobić awanturę, czy też odpuścić i powtórzyć za księdzem. Właśnie znalazłem to zdjęcie, więc publikuję.Slub

Uznałem, że to tylko słowa, bo nie wierząc i tak niczego nie ślubuje. No i po co robić przykrość żonie.  Kończąc temat ślubu kościelnego. Po rozwodzie cywilnym ja jestem wolnym ptakiem, a była żona wciąż musi czuć się moją żoną kościelną :)

Przez wiele lat pływania byłem celem prób nawracania ze strony księży, pastorów itp. odwiedzających statki. Kierowani szóstym zmysłem zawsze docierali do mnie, niezależnie od tego, czy byłem marynarzem, czy oficerem. I zawsze po rozmowie wręczali mi Biblię (różne wersje, różnych wyznań). W końcu w domu miałem całą półkę zastawioną Bibliami wyznań wszelakich.  Pamiętam, jak będący w podstawówce syn powiedział, że pani kazała przynieść Biblię do szkoły. Wskazałem ręką na biblioteczkę i powiedziałem: Wybieraj, którą chcesz.

I nadszedł moment, gdy poznałem uroki kapitaństwa. Dzwonił telefon, skrzeczała UKF – ka z informacja, że na statek chce wejść kolejny kapłan.  Mówiłem wtedy, że jestem bardzo zajęty, ale oczywiście wyrażam zgodę, aby wszedł na burtę i porozmawiał z załogą. Jednak nawet w takiej sytuacji parokrotnie docierała do mnie Biblia przekazana przez członków załogi.

A teraz nie wierzę, że napisałem powyższy tekst.  Widać w tym czyjś palec…

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>