Nie wierz nigdy AVIVIE – Krótka historia o ubezpieczeniach i naiwności

Strona głównaJeżeli, podobnie jak ja kiedyś, naiwnie wierzysz, że ubezpieczenie zdrowotne jest na wypadek utraty zdrowia, że zapewni Ci spokojne życie, gdy staniesz się do pracy niezdolny, że zawał serca to zawał serca, a przyjazna firma to przyjazna firma – przeczytaj o moich doświadczeniach z firmą AVIVA.

SMUTNA, KRÓTKA HISTORIA O PRZYJAŹNI INACZEJ.

W pierwszej połowie lat 90 XX wieku, 2 synom i żonie wykupiłem polisy ubezpieczeniowe w Commercial Union. Każda nazywała się inaczej i każda, oprócz ubezpieczenia na życie, miała dawać gwarancję godziwego zysku, gdyby zechciało się ją spieniężyć po latach.

Sam dość długo opierałem się namowom agenta. Irytowało mnie, gdy pokazywał mi wykresy wzrostu wartości polisy. Używał przy tym danych z lat minionej hossy na giełdzie, a już od kilku miesięcy była bessa i te optymistyczne wykresy można było sobie wsadzić….

W końcu uległem, bo nowa agentka nie obiecywała złotych gór, tylko niezłe ubezpieczenie na życie za 50 złotych miesięcznie (obecnie ponad 200 złotych).

29.06.2001. zawarłem następną umowę na Ubezpieczenie Uniwersalne PLUS (ponad 300 złotych miesięcznie). Warunki były średnio korzystne, ale gwarantowały rodzinie dodatkowe pieniądze po mojej śmierci.

22.06.2009, (mając ponad 50 lat, w lekkim zaćmieniu umysłowym i rozzuchwalony podwyżką pensji) zawarłem umowę dodatkową Poważne Zachorowania i nastąpiła konwersja umowy na Ubezpieczenie Uniwersalne Nowa Perspektywa. Zamiast ponad 300, płaciłem teraz ponad 600 złotych miesięcznie. Aha, w tzw. międzyczasie CU stało się Avivą.

Napisałem o lekkim zaćmieniu umysłowym, bo uwierzyłem agentowi Avivy. Przez całe zawodowe życie byłem zdrowy. Drobnych wypadków na statku skutkujących: połamanymi żebrami, skręconym kolanem, pękniętą rzepką w kolanie i przeziębień raz na dwa lata – nie ma co liczyć

W dodatku co 2 lata robiłem szczegółowe badania lekarskie do morskiego, międzynarodowego świadectwa zdrowia, a gdy skończyłem 45 lat to badania musiałem robić co roku, a nawet częściej. Agent Avivy o tym wiedział i rozwiał wszelkie moje wątpliwości dotyczące honorowania zobowiązań przez Avivę w przyszłości.

W związku z tym nie zapoznałem się dokładnie z ”  Ogólnymi Warunkami Dodatkowej Umowy Ubezpieczenia w razie Poważnego Zachorowania”.

I popełniłem bardzo duży błąd. Powinienem nauczyć się na pamięć: jakie objawy muszę mieć, co powinny wykazać badania laboratoryjnie, jakie rozpoznanie i opis choroby powinien wpisać lekarz.

Bo poważnie zachorować (i dostać odszkodowanie) można tylko według szczegółowych instrukcji Avivy.

We wrześniu 2012 roku przeszedłem kolejne, szczegółowe badania i otrzymałem „Medical Certificate for service at sea” ważny do września 2013 roku. Od 25.09.2012 do 11.02.2013 byłem na kontrakcie, na statku.

W drugiej połowie marca 2013 roku armator poprosił mnie o awaryjne zastępstwo chorego kapitana. Zgodziłem się. Okazało się, że ubezpieczyciel statku wymaga dodatkowo potwierdzenia stomatologa do świadectwa zdrowia.  Poproszono mnie o zrobienie nowych badań i świadectwa zdrowia, choć moje ostatnie było ważne jeszcze przez pół roku. Koszty pokrywał armator, więc zgodziłem się na tę formalność.

Lekarka, która finalnie oceniała badania i miała zaakceptować i podpisać świadectwo zdrowia, zaczęła mieć wątpliwości. Coś jej się nie spodobało w elektrokardiogramie. Po długim wahaniu skierowała mnie na wysiłkowe badanie serca i echo serca. Zrobiłem te badania i wyniki były dobre. Ale lekarka wciąż odczuwała niedosyt. Skierowała mnie ponownie na badanie echa serca do docenta z Kliniki Kardiologii Uniwersyteckiego Centrum Klinicznego.  Ten po badaniach stwierdził u mnie zawał serca i zdziwił się, że jeszcze żyję.

Mogłem zapomnieć o pracy na morzu. W perspektywie miałem dwa zabiegi wstawienia stentów (czerwiec i listopad 2013) i zamontowanie kardiowertera – defibrylatora (listopad 2014).

Szczęście w nieszczęściu, wszak byłem ubezpieczony na wypadek poważnego zachorowania w Avivie, a zawał serca był na liście.  W czerwcu 2013 roku udałem się do mojego agenta. Trochę się śpieszyłem, bo miałem dostać prawie 100 tysięcy złotych, a po mojej śmierci następne 100 tysięcy mieli otrzymać moi synowie. Śmierć czyhała, więc chciałem nacieszyć się forsą.

Od agenta oczekiwałem pomocy przy szybkim załatwieniu formalności i uzyskaniu odszkodowania. Niestety, jego entuzjazm był mało widoczny. Powiedział, że życzy mi powodzenia i może za 2 lata (jak będę miał szczęście i dożyję) dostanę pieniądze, a roszczenie mam zgłosić mailem do biura Avivy. Generalnie, to zachował się jak Piłat i umył ręce.

I tak był optymistą. Wysłałem papiery i po miesiącu przyszła odpowiedź:

„W chwili obecnej prosimy o przysłanie na adres Towarzystwa (z dopiskiem Dział Roszczeń), faxem: nr lub e-mailem: adres, kserokopii karty leczenia szpitalnego zawału serca oraz kserokopii wszystkich wizyt lekarskich.”

Jeszcze nie byłem w szpitalu, więc odczekałem do 21.06.2013, kiedy w szpitalu wstawiono mi stenty. Następnie przesłałem wymagana dokumentację.

Odpowiedź przyszła szybko:

„Szanowny Panie,
po rozpatrzeniu Pana roszczenia z tytułu poważnego zachorowania informujemy, że Towarzystwo podjęło decyzję o odmowie wypłaty świadczenia.

Zgodnie z § 1. pkt 3 Ogólnych Warunków Dodatkowej Umowy Ubezpieczenia w razie Poważnego Zachorowania: poważne zachorowanie ubezpieczonego oznacza schorzenie lub stan chorobowy ubezpieczonego przewidziane w ogólnych warunkach ubezpieczenia.
Uprawnienie do otrzymania świadczenia powstaje z chwilą wystąpienia jednego ze zdarzeń, wskazanych w  Tabeli Poważnych Zachorowań ■ wersja standardowa, wyznaczającej zakres odpowiedzialności Towarzystwa z tytułu ww. ryzyka, tj: niewydolność nerek, nowotwór złośliwy, operacja aorty, operacja pomostowania naczyń wieńcowych, przeszczep narządu, rozległe oparzenie, śpiączka, udar mózgu, utrata mowy, utrata wzroku, zawał serca.

W otrzymanej dokumentacji medycznej brak jest karty informacyjnej z leczenia zawału serca, brak jest też rozpoznania zawału serca. Angioplastyka tętnicy wieńcowej nie jest objęta zakresem ochrony ubezpieczeniowej z tytułu poważnego zachorowania.
W związku z powyższym Towarzystwo postanowiło jak na wstępie.

Ewentualne odwołanie od niniejszej decyzji  mogą być kierowane w formie pisemnej lub elektronicznej na adres Działu Roszczeń w Siedzibie Towarzystwa.
Jednocześnie, zgodnie z obowiązkiem wynikającym z art. 16 ust. 3 ustawy o działalności ubezpieczeniowej z dnia 22 maja 2003r. (Dz. U. Nr 124 poz. 1151 z późniejszymi zmianami) informujemy o możliwości dochodzenia dalszych roszczeń na drodze postępowania sądowego.
Sądem właściwym w sprawach o roszczenia ze stosunku ubezpieczenia jest sąd właściwości ogólnej lub sąd właściwy dla miejsca zamieszkania ubezpieczającego, ubezpieczonego lub uposażonego.
Rozpatrywaniem skarg z zakresu umów ubezpieczenia zajmuje się również Rzecznik Ubezpieczonych, z siedzibą w Warszawie.”

Trochę zdziwiony udałem się do Docenta, który wykrył u mnie zawał i był w szpitalu, gdy wstawiano mi stenty. On też się zdziwił, wypisał dodatkowe papierki. Napisałem odwołanie od decyzji, dołączyłem dodatkowe papiery i całość wysłałem Avivie.

Tym razem na odpowiedź czekałem ponad 3 tygodnie, bo odpowiedzi udzieliła dyrektorka:

Desctop screenshot

Czyli na ludzkie. Świadomie, przez 4 lata, brali ode mnie pieniądze i nie mieli zamiaru wypłacić odszkodowania. Moje coroczne badania na świadectwo zdrowia nie miały żadnego znaczenia. To, że (według świadectwa) byłem zdrowy w latach: 2009, 2010, 2011, 2012 nic nie znaczyło, bo mogłem mieć zawał serca przed momentem ubezpieczenia na Poważne Zachorowanie, czyli przed czerwcem 2009.

A największym błędem było to, że nie przywieźli mnie do szpitala R-ką, na sygnale. Może miałbym szansę, gdyby odratowali mnie po śmierci klinicznej? Choć może i wtedy nie wystąpiłyby łącznie te wszystkie czynniki, które są podstawą do uznania roszczenia?

Na zakończenie dobre rady.

Nie wierzcie agentom ubezpieczeniowym, czyli nic na gębę.

Przed ubezpieczeniem przebadajcie się u lekarzy ubezpieczyciela.

Czytajcie bardzo uważnie warunki ubezpieczenia, a jak macie wątpliwości co do interpretacji, żądajcie uściślenia na piśmie.

Więcej nie chce mi się wymądrzać, bo jak widać powyżej, głupi byłem.

Najważniejsze, żebyście zdrowi byli!

6 thoughts on “Nie wierz nigdy AVIVIE – Krótka historia o ubezpieczeniach i naiwności”

  1. nieznajomy says:

    Ma Pan całą dokumentację medyczną, dowody że był Pan zdrowy przez te wszystkie lata (badania były potrzebne do pracy), powinien Pan założyć sprawę przeciwko avivie. Moim zdaniem wygra Pan z tymi dokumentami, które Pan ma. Niestety w dzisiejszych czasach jest jak jest.. Sam miałem problem ale z inną firmą ubezpieczeniową i sprawa niestety skończyła się w sądzie. Oczywiście wygrałem ale TU wniosło apelację i tu znowu wygrana. Proszę znaleźć prawnika, który zajmuje się odszkodowaniami i założyć sprawę. Wszystkie TU tak działają niestety… one nie mają służyć nam tylko im do zarabiania pieniędzy. Pana 600zł miesięcznie to dla nich duży zysk zwłaszcza że ciągle te pieniądze są obracane.

  2. Grzegorz says:

    A ja Panu życzę wytrwałości, na rynku działają firmy, które za Pana pełnomocnitwem wyciągną od Avivy tyle ile się nalezy plus może jakieś odsetki, proszę znaleźć taką firmę lub dobrego prawnika, powodzenia!

  3. pomocnik says:

    Dzień dobry
    Bardzo przykro czytać to co Pan piszę jeżeli będzie pan chciał odzyskać należne Panu pieniądze proszę o kontakt mailowy

  4. paweł says:

    czyli daj nam pieniądze a my niegwarantujemy, że oddamy ale Pan powinien czuś się bezpiecznie.
    PM

  5. jola says:

    od czytania tego można dostać zawału… złodzieje, również trzymam kciuki i mam nadzieję, że póki zdrowie jest to wywalczy Pan to, co się Panu należy

  6. 5 lat w sądzie says:

    Drodzy ubezpieczeni, nie łudźcie się, że wywalczycie coś w sądzie. Aviva „ma szczęście” do sprzyjających im biegłych sądowych, którzy „uleczą” Was cudownie w trakcie piętnastominutowego spotkania i na nic diagnozy i kilkuletnie leczenie w renomowanych ośrodkach specjalistycznych. A proces sądowy to kilkuletnia farsa… Może więc lepiej się nie ubezpieczać….

Odpowiedz na „nieznajomyAnuluj pisanie odpowiedzi

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>