Filozofia targowania – Zalety bycia hipochondrykiem.

targ koński 

Praca na statku nauczyła mnie specyficznego podejścia do życia, które nazwałbym „filozofią targowania”.

Chodzi mi o podejście typu: „Panie, ile to kosztuje i czemu tak drogo? „ Czyli zakładanie z góry, że wszyscy chcą cię orżnąć.

Oczywiście skala orżnięcia jest różna w zależności od kraju, ale w każdym porcie, kraju, w którym byłem, można było wytargować, obniżyć cenę za towar, usługę, czy wielkość kary np. za nieprawidłową segregację śmieci. W dzikich krajach, czyli bardzo skorumpowanych, wielkość kary można było zredukować tysiąckrotnie. Początkowe żądanie 10000 USD często udawało się zamienić na parę flaszek wartości 10 USD. W krajach północnej Europy redukcje uzyskiwało się poprzez: przekonanie do trochę innej interpretacji, czy wyrażeniem skruchy, obietnicą poprawy lub natychmiastowym naprawieniem błędu.

Miłe, życzliwe podejście do ludzi, stworzenie przyjemnej atmosfery dawało magiczne efekty w 95% sytuacji i to niezależnie od kraju. Oczywiście trzeba było dobrze wyważyć uprzejmość i nie przegiąć. Ilustruje to sytuacja w jednym z portów w Wenezueli. Zmieniał mnie tam filipiński kapitan, ale podczas odprawy wejściowej, to ja wciąż rządziłem. Statek był mały, a urzędników sporo, więc odprawę zrobiłem w mesie oficerskiej. Jak zwykle sprawdzanie certyfikatów, papierów ładunkowych itp., podpisy, pieczątki. Celnik chciał obejrzeć magazynki, no i opieczętować slopchest, czyli magazynek z alkoholami i papierosami. Wstałem i powiedziałem, że z przyjemnością mu to wszystko pokażę. Zauważyłem, że mina mu zrzedła.

Po naszym powrocie odprawa dobiegła końca. Zostaliśmy sami, a filipiński kapitan i Chief Engineer zaczęli radośnie rechotać. Widząc moje zdziwienie wyjaśnili, że gdy wyszedłem z celnikiem, to reszta urzędników zaczęła się dopytywać. A jak usłyszeli, że jestem Polakiem i będę jeszcze dowodził 2 dni, to z żalem stwierdzili, że nie ma co liczyć na extra flaszki i kartony papierosów.

Pozostałe 5% przypadało na oficjeli, którzy byli wrednymi, czepliwymi służbistami, lub mieli zły dzień, czy też, w przypadku oficerów immigration w USA, byli Amerykaninami w pierwszym pokoleniu.

 

„Filozofię targowania”, czy też ograniczonego zaufania stosowałem też wobec podwładnych. Uznawałem za normalne, iż stwierdzenie, że prace zostały wykonane, oznacza skończenie ich w 80%. Ważne, żebym wiedział o tych pominiętych 20%. Piszę tu o normalnej ułomności ludzkiej natury, która powodowała te nieświadome mówienie nieprawdy. Świadome kłamanie zawsze mnie wkurzało i kłamca miał przechlapane.

 

Na statku też obowiązuje zasada zbierania dowodów i dokumentowania wydarzeń (evidence collection), a po polsku: zasada chronienia własnej dupy. Robi się więc: wpisy do dziennika okrętowego, setki zdjęć, protokoły stanu ładunku, uszkodzeń ładunku, czy statku, oświadczenia świadków itp.

Jest to niezwykle przydatne, gdy dochodzi do udowodnienia swoich roszczeń, czy odrzucania żądań strony przeciwnej.

Miałem wiele takich sytuacji, że musiałem ustosunkować się do wydarzeń z przeszłości, sprzed 2 – 3 lat. Wpisy w dzienniku pozwalały pobudzić moją pamięć.

Przykład. W kwietniu 2013 roku straciłem serce do pracy na morzu i zostałem szczurem lądowym. Pod koniec czerwca 2013 roku, po wyjściu ze szpitala, dostałem od byłego armatora maila z dołączonym „Damage report” (protokół szkody).Damage Report (New Orleans, La. USA) Armator prosił o informacje, szczegóły ze zdarzeń mających miejsce w Nowym Orleanie 07.11.2010 roku. Pamięć miałem dość pustą. Protokół był i ja się pod nim podpisałem. Ale podobnych sytuacji było wiele. Poprosiłem o przesłanie dodatkowych materiałów. Dostałem kilka zdjęć i skan wpisów z dziennika okrętowego. I nagle z zakamarków zaczęły wypełzać wspomnienia.

Na początku lipca wyjechałem na wakacje, nad warmińskie jezioro. Wspaniałe miejsce bez elektryczności. Mam tam zwyczaj rzucać telefon byle gdzie i mam święty spokój. Wziąłem go jednak ze sobą, gdy pojechałem do pobliskiego miasteczka na zakupy.

Robiłem zakupy w Tesco, gdy telefon zadzwonił. Okazało się, że dzwoni Dan, amerykański adwokat, zatrudniony przez armatora do sprawy nowoorleańskiej.  Po chwili zrobiliśmy rozmowę konferencyjną, bo dołączył się przedstawiciel ubezpieczyciela z Londynu. Miło się rozmawiało w trójkącie: Nowy Orlean, Londyn, Biskupiec. Ale ciężko zeznawać o wielomilionowej sprawie w Tesco, wśród tłumu ludzi. Umówiliśmy się na następny dzień.

A następnego dnia, w wygodnym leżaku, popijając kawę, przez dobre 40 minut odpowiadałem na dociekliwe pytania adwokata. Pamięć ludzka jest jednak niesamowita. W miarę rozmowy wspomnienia stawały się coraz wyraźniejsze i na wierzch wypływały nowe szczegóły. Na zakończenie Dan bardzo mi podziękował i powiedział, że jest idealna zgodność moich zeznań z tym, co powiedział III oficer. Sam się zdziwiłem :)zniszcz. rolka (2)

A po powrocie do Gdyni odkryłem maila:

„Dear Cpt. Nowosz,

I refer to our telecom last Monday.  I am now back in New Orleans and would like to schedule a call with you.  I believe you are 8 hours ahead of me time wise, so what would be a good time for us to talk?  I am available today, tomorrow or Friday.

I look forward to hearing from you.

Kgds,

Dan”

Uroki warmińskiej głuszy nie pozwoliły mi odczytać tego maila wcześniej i spowodowały telefoniczne molestowanie  w Tesco :)

Aha. Nie mam smartfona, tylko używam tradycyjnej Nokii C2.

Drugie aha. W Nowym Orleanie niedbały operator suwnicy walnął i uszkodził naszą rolkę (na zdjęciu powyżej), a przy okazji suwnicę. I teraz starali sie zwalic winę na statek za uszkodzenie i przestój.

 

W nastepnej części przejdę zgrabnie do zalet hipochondrii :)

Hipochondria (zaburzenie hipochondryczne) -zaburzenie somatoformiczne, którego dominującą cechą jest stałe nieuzasadnione przekonanie o istnieniu przynajmniej jednej poważnej, postępującej choroby somatycznej.

Osoba cierpiąca na hipochondrię ujawnia uporczywe skargi somatyczne lub stale skupia uwagę na ich fizycznej naturze. Normalne czy banalne doznania lub przejawy są często interpretowane jako nienormalne i świadczące o chorobie, a uwaga skupiona jest zwykle na jednym czy dwóch narządach albo układach ciała.

Hipochondria często występuje w depresji lub towarzyszy jej lęk.

Przyczyną powstawania zaburzenia jest egocentryczna lub narcystyczna orientacja. Historia dzieciństwa jest bogata w doświadczenia urazów psychicznych, łącznie z przemocą i nadużyciami seksualnymi.

 

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>