3 ostatnie lata – streszczenie.

img_panthaPo 32 latach pracy na morzu lekarze wykryli, że serce mam zniszczone przez dwa zawały. Momenty, w których je miałem jakoś umknęły mojej uwadze :) W ciągu 8 miesięcy przeszedłem dwa zabiegi wstawiania stentów. Przez rok łudziłem się, że będę mógł wrócić do pracy na statkach. Ale po wszczepieniu rozrusznika nadzieja ostatecznie umarła. Po 15 miesiącach zarejestrowałem się jako bezrobotny, aby mieć prawo do opieki zdrowotnej, bo żaden zasiłek mi nie przysługiwał. Co dwa miesiące odwiedzałem Urząd Pracy, ale żadnej oferty nie było. Pani w Urzędzie była młoda, ładna i sympatyczna, więc wizyty były moją jedyną rozrywką w tym okresie jałowej, bezsensownej wegetacji. W końcu, prosto z ulicy, bez żadnych aplikacji, CV itp. zaszedłem do sekretariatu Szkoły Morskiej i spytałem o pracę. Po kilku sekundach siedziałem już w gabinecie prezesa, który po kilku minutach postanowił mnie zatrudnić. Było podejrzanie miło i sympatycznie. Od tego momentu minęły już 4 miesiące. Pracuję wykorzystując zdobytą wiedzę i doświadczenie. Wszyscy w pracy są wciąż podejrzanie mili i sympatyczni, ale powoli do tego przywykam i uczę się życia na lądzie. Żałuję tylko, że przez kilkanaście miesięcy wahałem się, czy w tak bezceremonialny sposób mogę zaoferować swoje usługi. Każdy sposób jest dobry. Wszystko jest lepsze od wegetacji i czekania na cud. Praca jest jak nałóg – po 32 latach odstawienie jej na 30 miesięcy było bolesne. Teraz wrócił mi humor, błysk w oku i dobre samopoczucie :)

Wpisałem w google: radocha i poniżej 8 pierwszych grafik :):

r1 r2 r3 r4 r5 r6 r7 r8

 

Urok internetu :)

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>