1980 (Neofita) – Chrzest równikowy – 1984 (Lucyfer)

                  Tradycja  w narodzie upada . Mija już 30 lat od ostatniego chrztu równikowego, w którym miałem przyjemność uczestniczyć.
Choć w 1980 roku, na statku PLO „Mieszko I”, byłem neofitą i miałem prawo bierne, czyli miałem prawo być bitym, męczonym, pomiatanym i poniżanym przez bandę sadystów przebranych za: golibrodę, lekarza i diabły.
Działo się to pod czujnym okiem Kapitana, który gościł przy swoim stole Neptuna z Prozerpiną i Trytona. Czwórka VIP – ów, popijając wyszukane alkohole (które neofici dołączyli wcześniej do podań o przyjęcie w grono prawdziwych zejmanów), rechotała rubasznie widząc nasze cierpienia, gdy łykaliśmy świeże powietrze zawieszeni kilka metrów nad pokładem lub morzem (zależnie od fantazji diabłów), gdy siedzieliśmy po szyję (lub nurkowaliśmy – zależnie od fantazji diabłów oczywiście) w beczkach pełnych…. do tej pory nie wiem czego, gdy staraliśmy się przeczołgać przez rekina (rekin: brezentowa rura o średnicy ok. 0.5 m w wyjście z której diabły, używając dwóch węży pożarowych, wbijały wodę pod wysokim ciśnieniem), gdy golibroda i lekarz poddawali nas swoim perwersyjnym i wyszukanym torturom – odpowiednio na fotelu i łóżku.
Najgorsze było na końcu. Gdy skatowany neofita zbliżał się do VIP – ów i widział jak niepewnymi dłońmi zaczynają składać podpis pod jego certyfikatem z równikowym imieniem (ja jestem Orion) życzliwy kucharz dawał mu kanapkę i drinka. Na sam widok kanapki wymioty podchodziły do gardła, a smak potwierdzał wrażenia wizualne.  A drink -no cóż – proponuję wypić szklankę słonej wody. Po zjedzeniu kanapki i wypiciu drinka trzeba było wysłuchać ceremonii nadania imienia, grzecznie podziękować i odejść z godnością. Dopiero wtedy można było rzygać. Kto rzygnął podczas ceremonii nadania imienia to wracał pod siatkę, na początek drogi tortur.

Jakże inaczej wyglądało to w 1984 roku.
Na statku PŻM było bardzo dużo neofitów. Musieliśmy obciąć etaty. Po obsadzeniu ról Neptuna, Prozerpiny, Trytona okazało się, że Golibroda i Lekarz dysponują zaledwie jednym pomocnikiem.
Najważniejszy oddział był bardziej niż skromny. Jako Lucyfer miałem pod swoją komendą tylko dwóch diabłów!!! Czy tak można było pracować? Ledwo diabeł zagnał to parszywe stado neofitów pod siatkę, to trzeba było jednego zaciągnąć do lekarza, pacnąć ogonem, coby nie wierzgał na stole. Drugi słabnie na fotelu u golibrody, więc chluś go wodą. A tu trzeba korbą kręcić, żeby trzeciemu dobre, świeże powietrze zapewnić. A to gnać do hydranta, bo czwarty coś za szybko przeczołgiwuje się przez rekina. No i porządek  utrzymać trzeba pod siatką, choć ogon diabła już mocno wystrzępiony i siła perswazji mniejsza.
A w dodatku Lucyfer musi utrzymać morale diabelskiej braci od czarnej roboty i to mimo braku przykładu z góry (Czwórka VIP – ów, popijając wyszukane alkohole (które neofici dołączyli wcześniej do podań o przyjęcie w grono prawdziwych zejmanów), rechocze rubasznie widząc nasze starania, by chrzest był udany).

No, a potem tylko jedna godzina na pozbycie się ogona, rogów i czarciej skóry. I już można degustować neoficki poncz i przyjmować podziękowania za naszą ciężką pracę od świeżo ochrzczonej braci marynarskiej .

I, w końcu,  po dwóch dniach zmienić lewusów, którzy obijali sie „pracując” na wachtach.

I komu to przeszkadzało?:)

 

 

 

One thought on “1980 (Neofita) – Chrzest równikowy – 1984 (Lucyfer)”

  1. laik says:

    Punkt widzenia i w tym przypadku zależny jest od punktu siedzenia! Ale praca faktycznie ciężka, więc bardzo współczuję neofitom, ich oprawcom, a najbardziej chyba VIP-om, bo oni chyba byli najbardziej narażeni na zgubne efekty współdziałanie słońca i wyszukanych alkoholi :)
    Być może wśród narybku braci marynarskiej tradycja „chrztu” upada, ale w niektórych środowiskach uczelnianych jeszcze kultywuje się „fuksówki” itp. aby przygotować młodzież do godnego wstępowania w życie zawodowe.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany.

Możesz użyć następujących tagów oraz atrybutów HTML-a: <a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>